Jak przypadkiem odkryłam wolność nagości
👁
1 804 Wyświetlenia
Laura: Samotna kobieta zupełnie przypadkiem odkrywa naturyzm na francuskim wybrzeżu Atlantyku, zatrzymuje się w Euronat i przeżywa dziesięć dni pełnej wolności, pewności siebie i swobodnego życia w nagości.
Moje pierwsze takie doświadczenie było zupełnym przypadkiem.
Podróżowałam samochodem wzdłuż francuskiego wybrzeża Atlantyku, gdzieś na liczącym około dwustu kilometrów odcinku między Biarritz a ujściem Żyrondy. Na plażach, zwłaszcza z dala od większych kurortów, było naprawdę sporo naturystów. W niektórych miejscach było ich tak wielu, że niemal wstydziłam się, że mam na sobie kostium kąpielowy.
Postanowiłam więc spróbować. Byłam samotną kobietą podróżującą w pojedynkę, ale rozebrałam się i ku mojemu zaskoczeniu nie napotkałam żadnych problemów.
Później trafiłam na Euronat, naturystyczną wioskę wakacyjną z kwaterami do wynajęcia oraz wszystkimi sklepami i usługami, jakich można potrzebować. Postanowiłam wynająć tam małą kawalerkę na dziesięć dni. Przez ten czas niemal bez przerwy żyłam nago: na plaży, przy basenie, podczas zakupów, a nawet jedząc w lokalnych restauracjach — jeśli tylko pozwalała pogoda, rzecz jasna.
To było cudowne uczucie tej wolności. Zgoliłam nawet włosy łonowe, bo chciałam poczuć się jeszcze bardziej całkowicie naga. Zdarzały się pełne podziwu spojrzenia, ale nikt nie próbował żadnych seksualnych zaczepek. Nie byłam tam jedyną samotną kobietą, a wszyscy wydawali się spokojni, pełni szacunku i wyluzowani.
Byli tam ludzie w każdym wieku, od młodych dorosłych po emerytowanych gości. Niektórzy ze starszych wyglądali, jakby w innym życiu wciąż potrzebowali gdzieś wyprasowanego ubrania, ale nawet oni czuli się w nagości najzupełniej swobodnie.
Zachęcam każdego, kogo interesuje naturyzm, by spróbował takiego życia — pod warunkiem że szanuje otaczających go ludzi i nie urazi bardziej konserwatywnych sąsiadów czy społeczności.
Nagiego szczęścia życzę wam wszystkim — a szczególnie Cheri, która robi, co w jej mocy, by promować nudyzm w Stanach Zjednoczonych i dzielić się przydatnymi informacjami.
Chyba po prostu miałam dużo szczęścia.
Podróżowałam samochodem wzdłuż francuskiego wybrzeża Atlantyku, gdzieś na liczącym około dwustu kilometrów odcinku między Biarritz a ujściem Żyrondy. Na plażach, zwłaszcza z dala od większych kurortów, było naprawdę sporo naturystów. W niektórych miejscach było ich tak wielu, że niemal wstydziłam się, że mam na sobie kostium kąpielowy.
Postanowiłam więc spróbować. Byłam samotną kobietą podróżującą w pojedynkę, ale rozebrałam się i ku mojemu zaskoczeniu nie napotkałam żadnych problemów.
Później trafiłam na Euronat, naturystyczną wioskę wakacyjną z kwaterami do wynajęcia oraz wszystkimi sklepami i usługami, jakich można potrzebować. Postanowiłam wynająć tam małą kawalerkę na dziesięć dni. Przez ten czas niemal bez przerwy żyłam nago: na plaży, przy basenie, podczas zakupów, a nawet jedząc w lokalnych restauracjach — jeśli tylko pozwalała pogoda, rzecz jasna.
To było cudowne uczucie tej wolności. Zgoliłam nawet włosy łonowe, bo chciałam poczuć się jeszcze bardziej całkowicie naga. Zdarzały się pełne podziwu spojrzenia, ale nikt nie próbował żadnych seksualnych zaczepek. Nie byłam tam jedyną samotną kobietą, a wszyscy wydawali się spokojni, pełni szacunku i wyluzowani.
Byli tam ludzie w każdym wieku, od młodych dorosłych po emerytowanych gości. Niektórzy ze starszych wyglądali, jakby w innym życiu wciąż potrzebowali gdzieś wyprasowanego ubrania, ale nawet oni czuli się w nagości najzupełniej swobodnie.
Zachęcam każdego, kogo interesuje naturyzm, by spróbował takiego życia — pod warunkiem że szanuje otaczających go ludzi i nie urazi bardziej konserwatywnych sąsiadów czy społeczności.
Nagiego szczęścia życzę wam wszystkim — a szczególnie Cheri, która robi, co w jej mocy, by promować nudyzm w Stanach Zjednoczonych i dzielić się przydatnymi informacjami.
Chyba po prostu miałam dużo szczęścia.
🔒
Zarejestruj się, aby czytać dalej
Utwórz darmowe konto, aby czytać pełne historie i dołączyć do społeczności.
Zarejestruj się za darmo
You’re like a real nudist goddess.